Fiolet & zieleń

Ucząc się od natury

Często słyszę od ludzi, że nie znają się na kolorach, nie potrafią ich łączyć, nie wiedzą co do czego może pasować, jaki odcień wybrać. Wolą więc wycofać się z kolorów i bazują jedynie na szarościach i beżach. Tymczasem zgodnie z estetyką japońską piękno, do którego dążymy zawiera się w naturze. Wystarczy więc tylko dobrze rozejrzeć się wokół siebie. Natura codziennie oferuje nam gotowe wnętrzarskie rozwiązania, pokazuje jak łączyć kolory i faktury i w jakich proporcjach. Nie boi się odważnych kolorów i kontrastów. Fiolet i zieleń to jedno z bardzo udanych połączeń kolorystycznych. Jak zastosować je we wnętrzu? Oto kilka wskazówek.

Opcja dla konserwatystów

Jeśli naprawdę boisz się kolorów lepiej zastosować je w drobnych dodatkach. Jeśli ci się znudzą, z czasem możesz je wymienić na inne lub elastycznie zestawić z innymi kolorami. Co do zasady we wnętrzach warto postawić maksymalnie na 3-4 kolory (wliczam w to również np. kolor drewna podłogi). Jeśli zdecydujesz się na białe ściany, nazwijmy je kolorem 1 – jestem w tym temacie mocno ortodoksyjna i uważam, że białe płótno to jedyny słuszny wybór, za co z góry przepraszam wszystkich producentów farb do wnętrz - to dla większych gabarytów zastosuj kolor 2 (pewnie będzie neutralny jak szarość czy beż, najlepiej możliwie jak najbardziej naturalny), a w dodatkach szalej z kolorem 3, który możesz odważnie połączyć z jeszcze jedną czy dwoma barwami, bawiąc się różnicami w odcieniach, fakturach i deseniach. Całość można jeszcze uzupełnić graficznymi pociągnięciami niewidzialnego pędzla, w postaci czarnych lub grafitowych elementów instalacji czy oświetlenia. Kombo fiolet i zieleń lubi towarzystwo. Fenomenalnie wygląda w zestawieniu z większymi plamami żółci, pomarańczy czy ciepłymi odcieniami drewna, na przykład tekiem. Dobrze wygląda też z innymi akcentami kolorystycznymi w podobnej proporcji - czerwienią, kobaltem czy bordo. Najlepiej ze wszystkimi na raz.

Opcja dla semi-odważnych

Jeśli jesteś nieco odważniejszy postaw np. na jeden duży mebel w ulubionym odcieniu fioletu lub zieleni – kanapę, fotel, dywan, kran czy szafę, do którego dobierzesz mniejsze dodatki zawierające tę barwę lub dobrze do niej pasujące, z mocniejszym wzorem czy deseniem. W doborze wzorów dobrze stosować zasadę jednego wspólnego mianownika, czyli albo wybrać jeden kolor albo jeden kształt, który pojawi się we wszystkich dodatkach. Fenomenalnie sprawdza się to w modzie, dlaczego więc miałoby nie sprawdzić się we wnętrzach? Warto też przyjrzeć się japońskim kimonom z różnych okresów, szczególnie tym z połowy XX wieku, które są przykładami niezwykle udanych połączeń kolorystycznych, czemu poświęcę pewnie jeszcze nie jeden artykuł.

Opcja dla odważnych maksymalistów

Wy możecie zaszaleć pokrywając kolorem duże powierzchnie i gabaryty. Warto jednak i tu zachować pewien umiar i konsekwencję tj. nie przekraczać zalecanej maksymalnej liczby kolorów we wnętrzu, zestawiać ze sobą różne faktury i tworzywa pamiętając o zasadzie wspólnego mianownika, aby z jednej strony nie wpaść w pułapkę monotonii, a z drugiej kolorystycznej kakofonii, która zabije styl. Powodzenia!

Natura jest skarbnicą wnętrzarskich wskazówek. Tu podpowiada jak zestawiać zielenie z fioletami.