Japońska dusza ze Szkocji

Siła skromności

Delikatna i niezwykle skromna. Uważna obserwatorka, siła spokoju. O swojej pracy opowiada krótko, bez emocji i jakiegokolwiek nadęcia. Trzeba ją wręcz nieco ciągnąć za język, bo to co dla mnie tak niezwykłe, dla niej jest po prostu codziennością. Podobnie jest, gdy mówi o swoim ostatnim projekcie furoshiki dla V&A Dundee - szkockiego muzeum designu, który łączy jej rodzinną Szkocję z Japonią. Na tegoroczne wakacje wybrała się do Rumunii, by pobyć blisko natury i poznać tamtejsze techniki rzemieślnicze. Poznajcie Ellen Martin i jej markę Ellen Martin Textiles, która przenosi Japonię wprost do Szkocji.

Jesteś absolwentką The Glasgow School of Art na kierunku Textile Design. Nie jest to typowa ścieżka dla młodego człowieka w dzisiejszych czasach. Skąd wzięła się twoja miłość do sztuki i rzemiosła? Wyniosłaś ją z domu czy dopadła Cię gdzieś w dorosłym życiu? Innymi słowy - dlaczego właśnie tkaniny?

Moja mama malowała i rysowała. Kiedy była młodsza chodziła do szkoły artystycznej. Mój tata z kolei samodzielnie tworzy meble. W domu zawsze zachęcano mnie do bycia kreatywnym. Dlatego praca z tkaninami to było to coś, co przyszło do mnie niejako naturalnie. Ja generalnie długo nie bardzo wiedziałam, co chcę dalej zrobić z tą moją kreatywnością. Jak miałam 19 lat mama zasugerowała, żebym poszła na wieczorne zajęcia z sitodruku, żeby sprawdzić, czy mi się to spodoba. Spodobało mi się, ale nie zrobiłam z tym absolutnie nic przez kolejnych kilka lat. Wreszcie w pewnym momencie zdecydowałam się wrócić do druku i rozpoczęłam studia na kierunku projektowania tkanin.

Na stronie Ellen Martin Textiles piszesz, że twoje projekty są "inspirowane Japonią". Jak właściwie Japonia pojawiła się w twoim życiu? I znowu, nie jest to typowa ścieżka dla projektanta tkanin, zwłaszcza, że jesteś Szkotką, a jak wszyscy wiemy Szkocja słynie z tekstyliów - ma ponad 300-letnią historię produkcji tkanin dla najlepszych marek modowych, takich jak Chanel, Hermés, Gucci, Louis Vuitton, Prada, Ralph Lauren i wielu innych.

Japońska estetyka pociągała mnie jeszcze na długo przed wyjazdem do Japonii. Kocham motywy i wzory, których używają Japończycy w swoich projektach, sposób w jaki wszystko prezentują i jak wiele wysiłku wkładają w podtrzymywanie lokalnej sztuki rzemieślniczej. Zawsze podziwiałam japońskie wzornictwo, a potem miałam okazję tam studiować i naturalnie przerodziło się to w pasję. Będąc tam nauczyłam się dużo więcej o japońskiej kulturze i wzornictwie niż z książek czy internetu.

Zawsze uderza mnie to, jak małe rzeczy, które dzieją się w naszym życiu mogą przerodzić się w coś co po angielsku nazywa się „life changing experience”. W pewnym momencie swojego życia musiałaś jakoś zetknąć się z Japonią. Czy było to w dzieciństwie czy w dorosłym życiu? Może zobaczyłaś w telewizji lub w książce coś co było japońskie i nie pozwoliło o sobie zapomnieć?

Obawiam się, że nie przypomnę sobie jakiegoś jednego momentu czy rzeczy, która skierowała moje zainteresowanie w kierunku Japonii. Kiedy byłam młodsza zawsze lubiłam odwiedzać sekcję Azji Wschodniej w Muzeum Wiktorii i Alberta w Londynie. Interesowały mnie nie tylko japońskie, ale i chińskie tkaniny i ceramika. Właściwie to przed wyjazdem do Japonii, jakieś 6 czy 7 lat temu, najpierw pojechałam na wakacje do Chin. Wzornictwo Azji Wschodniej zawsze interesowało mnie bardziej niż wzornictwo z Wielkiej Brytanii czy Europy.

Potem spędziłaś cztery miesiące w Japonii ucząc się technik pracy z tkaninami. Możesz troszkę o tym opowiedzieć?

Przyjechałam do Japonii w kwietniu, a więc w idealnym momencie, by podziwiać kwitnące wiśnie. Początkowo ubiegałam się o wyjazd do Tokio, ale zamiast tego zostałam przyjęta do Kioto i dzisiaj ogromnie cieszę się, że tak się właśnie stało. W Kioto przeżyłam wiele wspaniałych chwil. Jestem pewna, że podobnie byłoby w Tokio, ale to właśnie w Kioto czułam pewien rodzaj swobody i spokoju, którego pewnie nie zaznałabym w przytłaczającym zgiełku Tokio.

Nie mogłabym się bardziej z tobą zgodzić. Kioto jest jak szklana kula, w której zamknięta jest stara, jak twierdzą niektórzy - prawie nieistniejąca już Japonia. Jest też mniej międzynarodowa i głośna niż Tokio. Czy w Kioto mieszkałaś w tradycyjnym japońskim domu?

Nie, to było współczesne mieszkanie. Ultra małe, ale zlokalizowane w starej części miasta, co było wspaniałe.

Obserwując twoje prace zauważam, że do ich powstania zainspirowały cię w zasadzie drobne detale. Czy tak właśnie jest? Gdzie w Japonii znalazłaś motywy do przyszłych projektów?

Tak. Zawsze robię zdjęcia rzeczy, które uważam za interesujące, lub gdy tylko zauważę jakiś wzór lub coś, co ma potencjał, aby stworzyć wzór przez powielenie. Kiedy przyjrzeć się bliżej, wokół nas jest mnóstwo małych, powtarzających się kształtów. W japońskim wzornictwie wiele uwagi poświęcono szczegółom i to mnie ogromnie pociąga. Zawsze lubiłam spędzać czas na rysowaniu detali, do których wiele osób pewnie dawno straciłoby cierpliwość. Ja naprawdę to lubię. Po prostu się nie spieszę, wiesz co mam na myśli?

Dla mnie kreatywne dusze jak ty to trochę nadludzie i ogromnie ciekawi mnie jak wygląda wasza codzienność. Stąd pytanie: jaki wygląda typowy dzień Ellen Martin?

Łatwiej będzie mi pewnie opisać mój tydzień, bo dni z zasady są od siebie różne, szczególnie w tym momencie mojego życia. Przez trzy i pół dnia w tygodniu pracuję w sklepie z tkaninami. Można by pomyśleć, że to czysta praca zarobkowa, ale ona nadal wiąże się z tym, co robię jako projektant, ponieważ nawiązuję cenne kontakty, a także sprzedaję swoje własne produkty. Czasami prowadzę też zajęcia dla osób zainteresowanych technikami barwienia tkanin, chcących dowiedzieć się nieco więcej na ten temat i stworzyć własne projekty. A potem, oczywiście, jest czas na moją pracę projektową. Teraz pracuję nad nową kolekcją, która będzie gotowa do wprowadzenia na rynek w najbliższych tygodniach, muszę ją tylko sfotografować. Wróciłam też do swojego starego projektu, który zrealizowałam na uniwersytecie, a ostatnio na zlecenie V&A Museum Dundee stworzyłam projekt inspirowany Japonią – dwie chusty furoshiki.

No właśnie. Jestem ogromnie ciekawa od czego zaczynasz swój projekt? Gdzie zaczyna się dla Ciebie proces twórczy?

Zazwyczaj rozpoczynam od przejrzenia zdjęć, które zgromadziłam. Wybieram te, z którymi chcę pracować i zaczynam rysować, tak po prostu - ręcznie - piórem i ołówkiem. Maluję też papier na różne kolory, tnę go i wykonuję kolaże. Następnie przeglądam je, aby wybrać te, które są najbardziej udane i które mogłabym przekształcić w tkaninę. A potem, w zależności od techniki, której planuję użyć tworzę cyfrowy wzór. Skanuję rysunki zamieniając je w druk cyfrowy, ale zawsze upewniam się, że są możliwie jak najbliższe rysunkowi. Tak mniej więcej wygląda cały proces tworzenia tkaniny.

To pytanie trochę jak z kochanego pamiętniczka nastolatki, ale ponieważ zawsze fascynowały mnie kolory i ich połączenia muszę zapytać: jaki jest twój ulubiony kolor lub połączenie kolorów?

Bardzo lubię połączenie bladego błękitu z jaskrawą lub pomarańczową czerwienią. Ale moim ukochanym kolorem jest chyba blady róż. Właśnie wykańczam swoje mieszkanie - sypialnia i pokój dzienny już są różowe.

Zupełnie mnie to nie dziwi, bo czerwień i blady róż - szczególnie w połączeniu - to dla mnie również kolory Japonii. Co jeszcze – poza Japonią – najbardziej cię inspiruje? Może masz ulubionych artystów, malarzy, których pracę śledzisz i podziwiasz?

Tak, oczywiście. Często chodzę na wystawy i do galerii. Podglądam też innych designerów, w tym projektantów mody. Dries Van Noten jest jednym z moich ulubieńców, jeśli chodzi o projektowanie ubrań. Słynie z nietypowych kombinacji kolorów, a do tego niedawno wypuścił nową gamę perfum – ich flakony są naprawdę piękne.

Wspomniałam o nim w jednym z artykułów, bo jego prace czerpią z japońskich kimon. Bardzo lubię też Marni, które jest zbliżone do tego, co robi Dries Van Noten.

To pewnie trochę banał, ale podziwiam też prace Hokusaia (Ellen pokazuje mi jedną z nich wiszących na ścianie w sypialni - MM). Bardzo podobają mi się też prace Helen Frankenthaler. Była malarką ekspresjonizmu abstrakcyjnego, ale eksperymentowała też z grafiką. Zawsze dobrze jest zobaczyć, jak inni twórcy posługują się kolorami.

A czy znajdujesz jakieś inspiracje w naturze?

Na pewno, ale nie w sposób bezpośredni. Lubię obserwować ptaki i szukać motyli. Spędzam dużo czasu na łonie natury, ale tak naprawdę nie wykonałam jeszcze żadnego projektu, który byłby bezpośrednio inspirowany naturą.

Jesteś taką spokojną duszą, w przeciwieństwie do mnie … Zawsze jestem ciekawa jak żyją projektanci, jaki jest ich styl ubierania się? A więc, jaki jest styl Ellen Martin? Wiem, że teraz przeprowadzasz się do własnego mieszkania, jak planujesz je urządzić?

Cóż, w kwestii ubrań nigdy nie szaleję, ale zawsze znajdziesz na mnie jakiś wzór. Na przykład dzisiaj mam na sobie wzorzystą spódnicę i gładką górę. Ponadto, zawsze noszę mały szalik. Mam ich pełną szufladę, ponieważ jest to łatwy sposób na dodanie odrobiny koloru i wzoru do codziennego wyglądu. Nie podążam za konkretnymi trendami. Po prostu noszę to, co mi się podoba. Niektóre ubrania szyję sama. Chciałabym móc robić to częściej.

A jeśli chodzi o aranżację wnętrz? Wspomniałaś już o różowych ścianach. Jak zamierzać urządzić swoje mieszkanie?

Od zawsze marzyłam o granatowej aksamitnej sofie. Już ją zamówiłam! Zamierzam sama wykonać kilka rzeczy do wystroju domu, jak np. poduszki. Mam naprawdę ładny japoński materiał na kimono, który wykorzystam do ich uszycia. W mieszkaniu będą też małe japońskie akcenty, które kupiłam będąc w Kioto. Mam dużo japońskich miseczek, wachlarzy i tego typu rzeczy.

Zupełnie jakbyś opisywała moje mieszkanie, włączając w to jedwab ze starego japońskiego kimona, który kupiłam na eBayu z przeznaczeniem właśnie na poszewkę. Niesamowite. A właśnie, lubisz starocie? Wiekowe meble i elementy wyposażenia z drugiego obiegu?

Jak wspomniałam mój tata jest stolarzem, więc wszystkie meble będą wykonane przez niego. No prawie wszystkie, oprócz sofy i zabytkowej komody, która należała do mojej ciotki. Mam też krzesło w stylu vintage. Więc wszystkie meble będą albo wykonane ręcznie, albo zabytkowe.

Super, nie mogę się doczekać zdjęć twojego nowego M, bo wszystko to brzmi fantastycznie.

Planuję jeszcze renowację starego krzesła, które wymaga tapicerowania. Planuję obić je moją własną tkaniną z nadrukiem tatami. W ten sposób w mieszkaniu pojawią się również wzory. W tym zadaniu prawdopodobnie pomoże mi moja mama.

Brzmi świetnie. Masz szczęście mając tak utalentowanych artystycznie rodziców. Ostatnie pytanie, jakie mam, dotyczy wpływu twojej pracy na środowisko naturalne, ponieważ jest to dla mnie ważne. Wiem, że wszystko co robisz jest robione ręcznie i nie jest to masowa produkcja, więc z punktu widzenia podejścia do biznesu i ilości produkowanych rzeczy jest to działalność przyjazna dla środowiska, ale ciekawi mnie sam proces farbowania.

Obecnie jest dużo greenwashingu, szczególnie w przemyśle tekstylnym i jestem tego w pełni świadoma. Robię co mogę, aby zminimalizować swój wpływ na środowisko. Zawsze używam naturalnych materiałów, unikam plastikowych opakowań, kiedy wysyłam rzeczy do klientów, a cała moja produkcja odbywa się lokalnie w Szkocji, ponieważ firma, która drukuje dla mnie tekstylia, ma siedzibę w Glasgow. Zrównoważony rozwój jest dla mnie bardzo ważny. Robię wszystko, co w mojej mocy, aby zmniejszyć swój wpływ na środowisko, ale z drugiej strony jestem świadoma, że przy każdej produkcji tekstyliów, jakiś wpływ na środowisko jednak mam …

No tak, ale skala jest tu zupełnie inna, prawda? Nad czym teraz pracujesz? Wspomniałaś, że właśnie skończyłaś jeden projekt. Kiedy planujesz jego premierę?

Prawdopodobnie w ciągu najbliższego miesiąca lub dwóch. Chcę wcześniej zrobić porządną sesję zdjęciową. Do tej pory sama robiłam zdjęcia i nigdy wcześniej nie pracowałam z profesjonalnym fotografem. Jak tylko uda mi się przeprowadzić do nowego mieszkania, to nowa kolekcja ujrzy światło dzienne jeszcze we wrześniu lub październiku.

Planujesz w przyszłości współpracę z japońskimi projektantami i rzemieślnikami?

Myślę, że nie w tej chwili. Choć można powiedzieć, że projekt furoshiki, który wykonałam dla V&A Dundee był jednym z takich projektów. To był główny punkt zainteresowania muzeum – by połączyć za pomocą designu Szkocję i Japonię. Nie wiem, czy wiesz, ale budynek muzeum V&A Dundee został zaprojektowany przez japońskiego architekta i myślę, że był to jeden z powodów, dla których muzeum chciało zrealizować ten projekt.

To ciekawe. Właśnie sprawdziłam, że V&A Dundee rzeczywiście zostało zaprojektowane przez znanego, wielokrotnie nagradzanego japońskiego architekta Kengo Kuma & Associates, w wyniku międzynarodowego konkursu, i jest pierwszym budynkiem Kumy w Wielkiej Brytanii. Cudownie, że mogłaś przyczynić się do budowania mostów między Japonią i Szkocją poprzez projektowanie tkanin. Moje ostatnie pytanie dotyczy twoich planów podróżniczych, mamy w końcu jeszcze wakacje. Czy planujesz jakieś wyjazdy, a może jest jakieś wymarzone miejsce, którego nie jesteś w stanie odwiedzić, ale mimo wszystko bardzo byś chciała?

Właśnie wróciłam z Rumunii. Ta podróż nie była stricte związana z projektowaniem tkanin. Wybrałam Rumunię z uwagi na walory krajobrazowe, ale chciałam też poznać lokalne techniki rzemieślnicze. Zawsze to robię ilekroć jestem za granicą - szukam tradycyjnych tkanin i innych lokalnych wyrobów. Mam też nadzieję, że wiosną przyszłego roku pojadę do Japonii. Miną wtedy dokładnie cztery lata odkąd tam byłam. Zaczynam już desperacko niemal pragnąć tam wrócić. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, będę w Japonii w przyszłym roku!

Życzę Ci, aby spełniły się wszystkie twoje plany podróżnicze i projektowe. Było mi naprawdę miło z Tobą rozmawiać i mam nadzieję, że utrzymamy kontakt. Chętnie zobaczę Twoje kolejne projekty i koniecznie zdawaj relację z kolejnej podróży do Japonii.

Portret Ellen Martin
Ellen Martin, twórczyni marki Ellen Martin Textiles.