Koło

Początek koła

Okrąg. Koło. Mówi się, że to kształt doskonały, kojący, wręcz nieco hipnotyzujący, jakby bajkowy. Znany ludziom od wieków, a ostatnio zupełnie na nowo odkryty przez architektów i projektantów wnętrz. Nie chcę zabrzmieć jak Gus Portokalos z Mojego Wielkiego Greckiego Wesela, który potrafił udowodnić greckie pochodzenie każdego słowa, ale obawiam się, że jako element architektoniczny okrąg spopularyzowała kultura japońska, choć nie można rzecz jasna wykluczyć ani wpływów chińskich ani późniejszych interpretacji z okresu lat 50 XX wieku.

Okna w tradycyjnych pawilonach herbacianych w formie okręgów musieli zauważyć pierwsi przybywający do Japonii Europejczycy w drugiej połowie XIX wieku, kiedy Japonia została siłą otwarta na świat. Później, w latach 50-tych XX wieku japońska architektura i elementy wyposażenia wnętrz takie jak meble i dodatki zawładnęły umysłami europejskich architektów, przypływając kolejnymi falami do Skandynawii. Meble i dodatki z przełomu XX i XXI wieku z kolei już kilka lat temu z impetem wkroczyły na nasze (i co ciekawe również azjatyckie!) współczesne salony i tak oto – nomen omen - okrężną drogą krągłe wielkoformatowe wnęki lub lustra dają dzisiaj wnętrzom japoński feeling, choć wrosły w naszą kulturę już tak bardzo, że pewnie niewiele osób uświadamia sobie ich oryginalne pochodzenie.

Co może koło

Okrąg, w szczególności gdy jest to duże lustro, optycznie powiększa wnętrze i je doświetla. Do tego pięknie przełamuje kąty proste ścian i mebli, samo w sobie stając się wiodącym elementem wnętrza. Osobiście uwielbiam okrągłe lustra, ale i tu jestem nieco konserwatywna, bo akceptuję je wyłącznie w wydaniu wielkoformatowym, bez ozdobników w postaci ram czy fazy. Dokładnie takie lustro, ale w formie niepełnego okręgu (japońska asymetria!) zaprojektowałam do łazienek najemców w rewitalizowanym właśnie budynku L’UNI we Wrocławiu (południowo-zachodnia Polska), właśnie z uwagi na potrzebę doświetlenia wnętrza (kondygnacja -1) i przełamania szlachetnej, ale jednak prostoty reszty wyposażenia. Sama mam też takie lustro w łazience, nieco szersze niż metrowa umywalka z komodą, nad którą wisi i przywodzi mi ono na myśl zawsze tylko jedno skojarzenie: Japonia. Dlaczego?

O japońskości koła

O takich banalnych symbolach jak flaga japońska z wpisanym w biały prostokąt czerwonym symbolem słońca czy tradycyjnych mon (symbolach rodzinnych wpisanych najczęściej w okrąg) pewnie nie muszę wspominać. Skupię się natomiast na tradycyjnej architekturze japońskiej, w której pojawiają się okrągłe okna i mają dość ciekawą symbolikę. Okna w tradycyjnych japońskich chashitsu, czyli pawilonach herbacianych poza tym, że spełniały swoją podstawową funkcję, czyli doświetlały pomieszczenia i dostarczały świeżego powietrza, symbolizowały także ostateczny etap oświecenia. Jak donosi japoński Window Research Institute wykorzystywały one również koncepcję mitate. W języku japońskim mitate oznacza zmianę przeznaczenia, umożliwienie postrzegania danego obiektu w nowy sposób, kontemplowanie go tak, jakby był czymś innym. Okrągłe okna miały więc być nie tylko oknami, lecz symbolem tego co na zewnątrz, tego co emituje naturalne światło, czyli słońca i księżyca. W zależności od pory dnia pozwalały one więc na obserwowanie gry światła i dostarczały przy tym niezapomnianych wrażeń estetycznych.

Myśląc o mitate i symbolice okrągłych okien w architekturze japońskiej przypomniałam sobie o jeszcze jednej funkcji mojego japońskiego lustrzanego słońca w łazience, i luster w ogóle. Mam to szczęście, że gdy otworzę szeroko drzwi do łazienki mogę obserwować z dystansu spory fragment mojego mieszkania. Gdy patrzę w lustro, ale nie tyle na swoje odbicie lecz odbicie reszty wnętrza widzę je zupełnie inaczej niż na co dzień, jakby była to zupełnie nowa dla mnie przestrzeń, co pozwala mi na nowo docenić jej piękno. Ze zmysłem wzroku jest bowiem podobnie jak ze zmysłem węchu. Nos dość szybko przestaje czuć nawet najmocniejszy zapach, przyzwyczaja się do niego, nie pozwala nam więc długo się nim cieszyć. Patrzenie przez lustro pozwala przerwać ten swoisty zanik percepcji.

Wiem, że okrąg to po prostu okrąg, a lustro to lustro, ale powiedzcie sami – czy wnętrza nie nabierają jakiejś magii kiedy się je rozumie i potrafi świadomie je kreować? Myślę, że tak było w przypadku twórców wnętrz z okręgami, które tu prezentuję.

Obiekt świetlny Kurenai autorstwa Ane Lykke inspirowany japońską techniką obróbki drewna. Trójwymiarowa siatka kolorów różnie odbija odcienie światła w zależności od kąta patrzenia. Via Design Milk.