L’UNI & LABO

L’UNI

Stary budynek Wydziału Farmacji we Wrocławiu. Stan przed: miejscami zachowane jeszcze w niezłym stanie skrawki historii, częściej jednak lej po bombie. Stan po: wysokie przestrzenne open space’y z widokiem zapierającym dech w piersiach. Szlachetnie proste części wspólne, w tym lobby z rzeźbą - kamienną ladą. I jedyna taka we Wrocławiu designerska elastyczna przestrzeń do pracy LABO. Historia napisana na nowo.

L’UNI powstało w grożącym zawaleniem, dawnym budynku Wydziału Farmacji Akademii Medycznej we Wrocławiu. To zaprojektowany przez architekta Theodora Milczewskiego zabytkowy neorenesansowy obiekt, który stanął w 1864 roku na nabrzeżu Odry. Początkowo mieściło się w nim Muzeum Mineralogiczne i Paleontologiczne Uniwersytetu Wrocławskiego, po wojnie budynek stał się siedzibą Wydziału Farmacji Akademii Medycznej. Gmach w trakcie wojny był zniszczony, a później odbudowany, co spowodowało, że z czasem nieco zmienił się jego kształt.

Celem renowacji przeprowadzonej przez wrocławską „Maćków Pracownię Projektową” było przywrócenie jego pierwotnej bryły i nadanie mu nowej, biurowej, funkcji. Wszelkie zewnętrzne detale, kształt dachu, a nawet kolor budynku uzgadniane były z konserwatorem zabytków. Odrestaurowano tynki, elementy sztukatorskie i rzeźbione popiersia na zwieńczeniu pilastrów. Wnętrza musiały jednak powstać na nowo, co pokazuje jedynie skalę zniszczenia budynku stojącego w sercu Parku Kulturowego Wrocławia.

Magic box

L’UNI ma przepiękną nazwę zaczerpniętą bezpośrednio z akademickiej historii budynku (od francuskiego słowa l'université). I przepiękne logo, które prywatnie nazywam magic boxem. Żałuję, że nie ja jestem jego autorką lub przynajmniej koordynatorką projektu jego powstania (jest nim Kamil Toczek). Idealnie oddaje metamorfozę, jakiej doświadczyło to miejsce: jego historia (oddana w postaci historyzujących liter L’UNI) została zwrócona miastu Wrocław w nowoczesnym wydaniu (prosta ramka wokół). Stworzone niegdyś logo oddane przeze mnie na warsztat wspaniałemu wrocławskiemu Branda Studio wróciło do mnie jedynie po lekkim liftingu. Tak dobry był to projekt.

To właśnie logo L’UNI, symbolizujące udane połączenie historii z nowoczesnością, które tak kocham (o tym jak stare spotyka nowe czytaj tu) było największym źródłem inspiracji, jeśli chodzi o części wspólne budynku, przy których koncepcji pracowałam wraz z inwestorem, studiem architektonicznym „Maćków Pracownia Projektowa”, Renatą Lenert-Sikorą i Anią Żukowską, która dołączyła do nas na późniejszym etapie. Kolejnym źródłem inspiracji była też oczywiście estetyka japońska, bo jeśli mowa o autentyczności, jakości i poszanowaniu historii, estetyka japońska jest najsłuszniejszą z dróg. I jedno zdjęcie, które do dzisiaj nie przestaje zachwycać mnie siłą swojej prostoty, które wrzucam do galerii.

Szlachetna prostota

„Szlachetna prostota” to ukute przeze mnie wyrażenie-kotwica, które jak latarnia morska prowadziło nas przez proces kształtowania wizji lobby. Cel był jasny: stworzyć przestrzeń o ponadczasowym charakterze, która spodoba się różnorodnej grupie najemców – od firm IT aż po kancelarie prawne. Przestrzeń urzekającą prostotą i wysoką jakością. Robiącą ukłon w stronę tradycji, ale ani jednoznacznie klasyczną, ani supernowoczesną. Bez fajerwerków, i bez efekciarstwa. Autentyczną, z ręczną robotą i dobrym designem.

Naturalne materiały, ręczna robota i lokalny patriotyzm

O wyższości natury nad sztucznością piszę prawie w każdym artykule. W L’UNI było to szczególnie ważne z uwagi na chęć stworzenia w tej przestrzeni czegoś co będzie godnie się starzeć i czym zachwycać się będą kolejne pokolenia. Budynek od momentu powstania pełnił wiele różnych funkcji, czym udowodnił już jakość swojego designu. Renowacja takiego miejsca zobowiązuje. Musi być jakościowo i autentycznie. Właśnie dlatego sięgnęliśmy po materiały takie jak marmur, wapień, szkło, stal i drewno. Autentyczne dębowe poręcze schodów zostały pieczołowicie odrestaurowane a pochwyty odtworzone w tym samym surowcu. Lada recepcyjna powstała z marmuru. Przeszklony dach, który miał na celu podkreślić zabytkowy charakter inwestycji, zachować historyczny charakter elewacji, ale też udostępnić najemcom widok na Odrę, został pokryty ceramicznym nadrukiem z gradientem. Drugie takie rozwiązanie w Europie zastosowano jedynie w Londynie.

Podłogi zostały pokryte wapieniem a winda, stylizowana na lata 20-te, wykonana specjalnie dla L’UNI z grubej stali i szkła. Z kolei lampy w duszy schodów i w lobby wykonane zostały na zamówienie u lokalnego wrocławskiego metaloplastyka.

Lokalność to ważny element inwestycji L’UNI. Niemal każdy podwykonawca pracujący dla L’UNI pochodził z Wrocławia. Wrocławski jest nawet fotograf - Stan Zajączkowski - który wykonywał sesje fotograficzne L’UNI na różnych etapach renowacji, i które podziwiać możecie w galerii. Tylko ja nie jestem „wrocławska”, czego nieco żałuję.

LABO by L’UNI

Na tym jednak nie kończy się historia L’UNI. Inwestor poszedł o krok dalej wykrawając z budynku kawałek przestrzeni na elastyczne miejsca do pracy pod nazwą LABO: biura serwisowane i cowork z hot deskami, które uzupełniają sale konferencyjne.

Jakości i nawiązań do historii nie odpuściliśmy również tutaj. Sama nazwa w oczywisty sposób nawiązuje do poprzedniego „farmaceutycznego życia” L’UNI. Nad projektem czuwała naprawdę cudowna Pracownia CUDO z Wrocławia, która dostała następujący brief: stworzyć przestrzeń wysokiej jakości, nawiązującą do oddanego już projektu L’UNI - w subtelny sposób łączącego historię z nowoczesnością, ale ... z twistem, na jaki zasługują nowoczesne biura.

CUDO zaproponowało, aby zorganizować przestrzeń wokół jednego wyrazistego elementu – dużej okrągłej instalacji wykonanej ze szkła farmaceutycznego (od lokalnego szklarza), nawiązującego do przeszłości budynku nie tylko wykorzystanym surowcem, ale też kolorem zbliżonym do ochry elewacji budynku. Wielka okrągła forma przywędrowała do LABO wprost z lobby L’UNI, w którym wisi już prosty okrągły żyrandol, dla którego inspiracją była z kolei dusza schodów. Okrągła forma szklanej instalacji wspaniale kontrastuje z prostym kształtem biur dając poczucie spokoju i harmonii. Motywem, który przenikł do LABO z L’UNI są też wszelkie prążkowania i falistości, które widać w strukturze szkła farmaceutycznego, opadających swobodnie zasłonach czy nawet w układzie półek w regale coworku i marszczeniach sofy.

Dialog prowadzą ze sobą również logotypy L’UNI i LABO - oba okolone prostą graficzną formą, ale o różnym znaczeniu. Przestrzenie przecinające kwadrat opasający L’UNI to przeniesienie apostrofu znajdującego się w nazwie budynku. Tymczasem w logo LABO, zaprojektowanym przez wrocławskie Hart Studio, to luźna interpretacja architektonicznego rzutu z otwartymi drzwiami, który podkreśla elastyczność tej wyjątkowej przestrzeni. L’UNI i LABO, choć są tak różne, harmonijnie ze sobą koegzystują.

Ogromnie cieszę się, że mogłam pracować przy obu tych wyjątkowych projektach, poznać fantastycznych ludzi, którzy stworzyli te przestrzenie i na zawsze pozostawić swój ślad w obu tych wyjątkowych miejscach.

L'UNI Riverside w sercu Parku Kulturowego Wrocławia. Foto Stan Zajączkowski.