Meksyk

Poblaski piękna Meksyku

Jukatan, podobnie jak cały Meksyk, daleki jest od bycia rajem. Ale jego blask nieustannie przebija spod warstwy kurzu, śmieci i konstrukcji trzymających się na słowo honoru. Widać go w prostej ludzkiej życzliwości, rajskiej linii brzegowej, kolorach murali, dźwiękach dżungli o poranku, zapachu ziemi po deszczu i estetyce kapliczek ociekających brokatem, obwieszonych migającymi światełkami choinkowymi. Widać go w rękodziele: sztuce mocno naiwnej, ale krętą ścieżką trafiającej do serca estetów takich jak ja. Widać go na ulicach, gdzie ludzie zupełnie nieświadomie, swoim codziennym życiem – odrapaną farbą fasad budynków, świeżo rozwieszonym praniem, przypadkowo pozostawionymi na zewnątrz przedmiotami – tworzą kompozycje idealne. Poblaski widać nawet w pudełku zapałek, którego opakowanie cieszy oko na półce stacji benzynowej.

Enklawy designu Meksyku

Są jeszcze enklawy z wyposażeniem wnętrz z wyższej półki, takie jak słynące z butikowych hoteli i beach clubów Tulum, gdzie chodząc boso po concept store’ach połączonych ze studiami jogi, studiami zapachów i czego tam tylko chcesz, możesz przebierać w wyjątkowym rękodziele, nie tylko z Meksyku. Tam rozumie się znaczenie słów „the fine art of living”. Są jak złota moneta, którą znajdujesz niespodziewanie na niewykończonej jeszcze drodze. Odcinają się od trudnej rzeczywistości średniej krajowej w wysokości 6 tys. pesos na miesiąc idealnie zaostrzonym nożem. Wiesz jak jest, ale mimo to dajesz się uwieść temu nienaturalnemu pięknu.

Stąpasz po ręcznie tkanych dywanach i zanurzasz się głęboko w nowe obrazy. Dotykasz, wąchasz. Nie zauważasz oberwania chmury, które zamieniło liście bananowca na wewnętrznym patio w rynnę. Chłoniesz i zanurzasz się coraz głębiej (dziękując losowi, że twoje dziecko ucina sobie właśnie długą jet lagową drzemkę). Wreszcie każesz ludziom rozbierać ekspozycję i przesadzać rośliny, żeby móc zabrać część tego estetycznego raju do domu.

Echa Japonii w Meksyku

Jako zawodowy poszukiwacz Japonii i tu znalazłam jej echa. Bo jak ich nie dostrzec w zamiłowaniu do rękodzieła i naturalnych surowcach: drewnie, słomie, wełnie, glinie i papierze. Braku symetrii, eklektyczności, surowości i niedoskonałości. Nawet w tych nagłych wybuchach dziwnie pasujących do siebie barw, które znamy z japońskich kimon czy drzeworytów ukiyo-e (więcej o tym jak drzeworyty inspirują twórców na świecie przeczytacie tutaj). „Zaplecze” jest dokładnie to samo. Przyjmuje jedynie inną formę, choć i tu czasem do Japonii bywa zaskakująco blisko. Wystarczy spojrzeć na oprawione w ramy słomiane formy czy obrazy splotem przypominające japońskie maty tatami, które udało mi się sfotografować w Meksyku.

Viva la Japona

Korzenie współpracy Japońsko-Meksykańskiej sięgają 1888 roku, kiedy to Japonia i Meksyk (wtedy „Nowa Hiszpania”) po raz pierwszy nawiązały formalne stosunki dyplomatyczne podpisując „Traktat o przyjaźni, handlu i żegludze”. Co ciekawe był to pierwszy "równy" traktat podpisany przez Japonię z obcym krajem. Wymiana kulturowa towarzysząca wymianie handlowej, była więc procesem dość naturalnym. Dzięki temu do Meksyku trafiły japońskie parawany. W języku hiszpańskim znane są jako biombo - portugalska i hiszpańska transliteracja japońskiego słowa oznaczającego składany parawan, czyli byōbu (o nich więcej przeczytacie już wkrótce!).

Powiedzmy sobie jednak szczerze: na pierwszy rzut oka trudno o wiele podobieństw pomiędzy kulturą japońską i meksykańską. Okazuje się jednak, że łączą się one i przenikają w zaskakujący sposób, a Japonii w Meksyku jest więcej niż pewnie moglibyśmy przypuszczać ...

Studio IMA

Studio IMA to wspaniały przykład miejsca - studia projektowego i galerii – które wyszukuje wysokiej jakości meble, przedmioty dekoracyjne i sztukę tworzone zarówno przez lokalnych, jak i międzynarodowych - w tym japońskich - artystów i projektantów. Kilka lat temu Studio IMA we współpracy z magazynem Anniversary, w ramach Mexico City’s Art Week pokazało udany dialog pomiędzy kulturą japońską i meksykańską, w ramach wystawy która „zacierała pochodzenie i ujawniała intrygującą jednorodność” prezentowanych przedmiotów. W opisie wystawy czytamy, że „charakterystyczne elementy japońskiej estetyki opartej na docenianiu przemijającego piękna, niedoskonałości, a czasem rozkładu, płynnie połączyły się z meksykańską estetyką, która celebruje nietrwałość, rustykalność i świat przyrody”. Właśnie to miałam na myśli pisząc o „takim samym zapleczu” nieco wyżej.

Casa Wabi

Casa Wabi, budynek-rzeźba zlokalizowany u wybrzeży Pacyfiku, 30 minut od lotniska Puerto Escondido, Oaxaca, stworzony został przez meksykańskiego artystę Bosco Sodiego znanego ze swoich oszczędnych pionowych rzeźb. Zbudował go ... japoński geniusz architektury i światła - Tadao Ando. Casa Wabi, a właściwie Fundación Casa Wabi to więcej niż tylko budynek. To koncepcja mająca na celu zbliżenie do siebie kultury japońskiej i meksykańskiej poprzez wymianę sztuki współczesnej pomiędzy lokalnymi społecznościami mieszkającymi w Puerto Escondido, Mexico City i Tokio.

Nazwa Casa Wabi wywodzi się z oczywiście z japońskiej koncepcji estetycznej wabi-sabi, która poszukuje piękna i harmonii w tym, co proste i niedoskonałe. Estetykę wabi-sabi Sodiemu przekazała matka. Był to jego pierwszy kontakt z Japonią, krajem, który często potem odwiedzał. Podczas jednego ze swoich pobytów w Tokio po raz pierwszy odkrył twórczość Tadao Ando. Już wiecie co było dalej.

Roberto Behar & pawilony herbaciane

Zaczęło się od głębokiej fascynacji japońskimi pawilonami herbacianymi reżysera filmowego Roberto Behara. Po ponad 30 latach praktykowania ceremonii parzenia herbaty, teraz uczy tej sztuki innych Meksykanów w wybudowanych w Mexico City ... pawilonach herbacianych. Projekt zaczerpnął z książki o ceremonii parzenia herbaty, na którą natknął się podczas podróży po Ameryce w latach 80. Dołączony był do niego darmowy papierowy model pawilonu Taian. Behar przez osiem lat zbierał odpowiednie materiały z całego Meksyku. Aby odtworzyć projekt z książki, współpracował z meksykańskimi rzemieślnikami. W ten sposób powstał Bosen-an. Przez kolejne lata, od 1987 roku Behar studiował ceremonię parzenia herbaty pod okiem Higurashi Soho, wysokiej klasy instruktora szkoły Urasenke, który w tym czasie nauczał w Meksyku.

Ryo Kan & Little Tokyo

Ryo Kan to hotel zlokalizowany w szczególnym miejscu Mexico City – dystrykcie nieoficjalnie nazywanym Little Tokyo, zlokalizowanym w dzielnicy Cuauhtémoc. Po raz pierwszy stał się on epicentrum japońskiej kultury po fali imigracji pod koniec II Wojny Światowej.

Design hotelu Ryo Kan wykorzystuje lokalne meksykańskie surowce nadając im japońskie formy. Kształt hotelu inspirowany jest japońską sztuką składania papieru origami. Po spiralnych schodach można dostać się do pokoi o nazwach liczb po japońsku (zgodnie z japońskimi zasadami nie ma tu pokoju o numerze 4 gdyż shichi oznacza po japońsku także śmierć) wyłożonych matami tatami z łóżkami otoczonymi przesuwanymi drzwiami fusuma. Nosi się tu „szlafroki” yukata, a ogrzać można się w jednym z onsenów na tarasie hotelu. Hotel oferuje także udział w sesjach medytacyjnych z gongami czy ceremonii herbacianej. W Little Tokyo znajduje się też wiele japońskich restauracji i barów takich jak Emilia Restaurante, Rokai Ramen czy Hiyoko. Innymi słowy Japonia w meksykańskiej pigułce.

Drewniany czajnik od Fernando Laposse.