Wieś w wydaniu premium

Patyna w ryzach

Odkąd pamiętam zawsze pociągała mnie rustykalność w wydaniu premium. Nie dla mnie były namioty i górskie schroniska, z których oczywiście korzystałam, ale musiałam chociaż na chwilę „urwać się” pod jakiś lepszy prysznic i puszystą białą kołdrę. Najlepiej do zrewitalizowanego starego klasztoru lub jeszcze lepiej nowoczesnej stodoły w stylu Office Brabant, o którym pisałam tutaj.

Jest coś relaksującego i niezobowiązującego w takich "nieidealnych", szorstkich wnętrzach. Coś niecodziennego, bajkowego, będącego dalekim wspomnieniem wakacji z czasów dzieciństwa, szczególnie dla mieszczuchów, którym trudno rozstać się z wygodami dużego miasta. Podobnie na wnętrza działają starocie, o czym pisałam trochę w tym artykule. Esencją takiej niezobowiązującej elegancji i świetnym przykładem takiego rustykalnego wystroju w wersji premium są japońskie ryokany (tradycyjne japońskie hotele) i onseny (gorące źródła). Ale też europejskie nowoczesne stodoły, których rewitalizacje zawsze wprawiają mnie w zachwyt. A czasem doprowadzają do łez, co moja rodzina miała okazję nie raz widzieć patrząc na mnie oglądającą kolejne sezony brytyjskiej edycji "Wielkich Projektów" na BBC.

A gdyby tak zburzyć to wszystko i zorganizować sobie wieś w łazience?

Podobnie jak możliwa jest udana rewitalizacja starej stodoły, tak samo możliwe jest nadanie nieco (zaznaczam nieco) wiejskiej estetyki nowoczesnemu wnętrzu. I tu konieczny jest ważny disclaimer. Jestem gorącą orędowniczką szczerego designu, który zakłada wplatanie wnętrz w tkankę ich naturalnego otoczenia. Kluczem do sukcesu przy tego typu projektach jest więc w mojej ocenie pewna powściągliwość i zabawa konwencją, których brak mógłby nas zagonić w niebezpieczne zaułki estetyczne. Z pomocą przychodzi tradycyjna japońska łazienka, która jest dla mnie przykładem szczerego, prostego designu, przy którym nie sposób zbłądzić.

Mam wrażenie, że moda na retro rustykalne wnętrza wciąż się nasila i chyba najwyraźniej ją widać w dziecięcych pokojach i łazienkach. Jako mama-estetka tym pierwszym poświęcę jeszcze pewnie niejeden artykuł, teraz chciałabym jednak skupić się na łazienkach. Oto jak subtelnie można nadać im nieco wiejski, tradycyjny klimat.

Totalna rewolucja

Ci, którzy gotowi są na duży remont swojej łazienki powinni koniecznie zajrzeć do katalogu włoskiej marki Disegno Ceramica, która w ramach linii Catino wypuściła na rynek umywalki z drewnianymi „podestami” i wiszącymi mydelniczkami, nawiązujące do wiejskich balii, ale także będące fenomenalną interpretacją japońskich akcesoriów do kąpieli: cedrowego stołka i cebrzyka oke. Taką umywalkę czy umywalki świetnie uzupełniłaby też tradycyjna japońska drewniana wanna ofuro. Należy przy tym pamiętać, że w Japonii wanna nie służy do mycia, lecz relaksu, rozgrzania ciała. Należy więc w łazience zaplanować miejsce nawet na niewielki prysznic, przy - lub pod - którym się umyjemy, najlepiej mając przy tym do dyspozycji cedrowy stołek i zmywając z siebie resztki mydła wodą z cedrowo-miedzianego cebrzyka. Byłoby idealnie, gdyby były to oryginalne japońskie dodatki wykonane z cedru hinoki, który nie tylko doskonale znosi kontakt z wodą, ale przy tym również fenomenalnie pachnie. Przy tylu "gwiazdach" cała reszta powinna być maksymalnie prosta i neutralna.

Inną ciekawą opcją jest wprowadzenie do kuchni lub łazienki kamiennej surowej umywalki lub wanny. Ten super mocny rustykalny akcent nie wymaga już dodatkowych dopowiedzeń. Cała reszta powinna być więc już nowoczesna i prosta, choć oczywiśćie można zaszaleć z drobnymi "aptecznymi" i a la zielarskimi dodatkami, które bardzo lubią się z takim stylem.

Absolutnymi mistrzami tworzenia takiej retro scenografii łazienkowej jest znana wszystkim estetom australijska marka Aesop. Każdy z ich sklepów wygląda zupełnie inaczej. Łączy je jednak spójne podejście projektowe zakładające wykorzystanie zrównoważonego designu, wtapianie się w istniejącą tkankę miejską i stosowanie lokalnego języka projektowego. Ich sklepy w stylu retro są naprawdę zachwycające i powodują, że nie tylko nie sposób od nich wyjść z pustymi rękoma, ale też nie zaplanować remontu własnego domu.

Japońska łazienka dla leniwych (lub mniej odważnych)

Aby odtworzyć klimat japońskiego onsenu w swojej łazience bez potrzeby przeprowadzania gigantycznego remontu warto zastosować się do kilku prostych zasad: postawić na naturalne materiały, nastrojowe światło i zadbać o proste dodatki. Jeśli oryginalnie nie zastosowaliśmy kamienia w postaci okładzin ścian lub płytek możemy go wprowadzić w postaci dodatków takich jak mydelniczka, taca czy pojemniki na kremy i drobiazgi. Drewno można wprowadzić w formie japońskich cedrowych akcesoriów, które z łatwością można zamówić choćby na Ebayu, Etsy czy innych Rakutenach tego świata. Ja u siebie dodatkowo zawiesiłam w swojej prostej łazience ogromne okrągłe lustro (o magii koła szerzej pisałam tutaj) i dwie proste lampy z mlecznego szkła przypominające tradycyjne japońskie lampiony (więcej o takich lampach pisałam tutaj). Ulubioną biżuterię trzymam z kolei na japońskim talerzyku kupionym na wyprzedaży zorganizowanej przez właścicieli mojej niegdyś ulubionej japońskiej restauracji w Warszawie, którzy z powodu pandemii musieli zamknąć biznes. Do tego tekstylia z organicznej bawełny i lnu o szorstkiej i zróżnicowanej fakturze, ukochane zdjęcie lub grafika kupiona na pchlim targu gdzieś na końcu świata, lokalne kosmetyki w "aptecznym" szkle, emaliowana taca, olejki zapachowe i ... mamy to!

Nagrodzone prestiżową nagrodą Red Dot Design umywalki z kolekcji Catino autorstwa Emanuele Pangrazi, młodego włoskiego designera ze studia Mater dla włoskiej marki Disegno Ceramica.