Współczesne lampiony

Kiedy spotykają się ze sobą Wschód i Zachód

Lampiony to chyba jeden z najczęściej spotykanych we wnętrzach japońskich czy szerzej - azjatyckich - motywów, który wciąż rozbudza wyobraźnię projektantów poszukujących nowych sposobów na to jak najwspanialej zinterpretować tradycję. Najlepszym dowodem na to jest mnogość takich współczesnych lampionów dostępna na rynku. Prawdę mówiąc trudno jest mi wyobrazić sobie wnętrze, do którego mogłyby nie pasować. Prawdą jest jednak, że zdecydowanie najlepiej prezentują się we wnętrzach modernistycznych, pełnych - inspirowanych przecież właśnie Japonią - mebli i dodatków z lat 50-tych ubiegłego wieku.

Jak kiedyś powiedział brand manager marki &Tradition, znanej z produkcji papierowych lamp Formakami autorstwa Hiszpana Jamiego Hayona, „kiedy spotykają się ze sobą Wschód i Zachód przeszłość staje się teraźniejszością w poetyckim wyrazie ich obu" (eng. “When East and West meet, the past becomes the present in a poetic expression of both”). Podpisuję się pod tym stwierdzeniem obiema rękami, szczególnie, że jest ono prawdziwe nie tylko w odniesieniu do lamp Hayona. Każda udana próba współczesnej interpretacji tradycyjnych japońskich elementów wzornictwa czy architektury rodzi ponadczasową sztukę użytkową, która jest i zarazem nie jest współczesna. Choć w tym artykule na warsztat brany jest w zasadzie ten sam przedmiot, to efekt pracy każdego ze współczesnych designerów jest jednak inny.

Trochę podstaw

Historia japońskich lampionów związana jest nieodłącznie z Chinami. To bowiem Chińczycy sprowadzili je do Japonii w okresie Muromachi (1336–1573). Pierwotnie były to bambusowe kosze pokryte papierem, które towarzyszyły buddyjskim obrzędom, np. podczas pogrzebów. Z czasem ich konstrukcję ulepszono, by można je bylo składać. Zaczęły też coraz bardziej wkraczać do codziennego życia Japończyków, służąc im w czasie takich wydarzeń, jak np. festiwale. Choć obecnie nie są one tak często używane w życiu codziennym, wciąż pojawiają się na festiwalach lub w japońskich restauracjach w formie dekoracji. Podczas święta Obon (japoński zwyczaj buddyjski czczący duchy przodków) często widzi się wiszące Obon Chōchin. Mają one pomóc przodkom odnaleźć drogę do domu. Właśnie dlatego ozdabia się je specjalną pieczęcią lub wzorem. Istnieje też wiele innych rodzajów chōchin, których wygląd zmienia się w zależności od zastosowania, a także innych tradycyjnych japońskich lampionów i lamp takich jak andony (lampiony z papieru i drewna na nogach lub mocowane do ściany), lampy bonbori (wiszące lampy z papieru i drewna cedrowego) czy Tōrō (kamienne latarnie, które stoją po obu stronach ścieżek prowadzących do kapliczek i świątyń). Wybierając lampion do swojego wnętrza warto sięgnąć po model wykonywany ręcznie z tradycyjnych materiałów.

Papier

Zacznę od górnej półki. Marka &Tradition, która jest twórcą ikonicznych już lamp Formakami postawiła na tradycyjne surowce tj. papier ryżowy i bejcowany na czarno dąb, na nowo definiując jednak kształt tradycyjnych lampionów. Z kolei znane japońskie studio Time & Style z Holandii, które jest twórcą wielu odmian lamp wzorowanych na tradycyjnych japońskich lampionach również zachowało delikatny, okrągły kształt tradycyjnego oświetlenia bonbori, ale jednocześnie nadało mu bardziej nowoczesną formę, bez silnych japońskich akcentów. Vitra i jej słynna seria Akari jest najbliżej oryginału, ale też bawi się konwencją wprowadzając kolory i elementy konstrukcyjne właściwe wyposażeniu domu z lat 50-tych XX wieku. Można powiedzieć, że to taka trójca najbardziej znanych marek produkujących oświetlenie z papieru. Na rynku dostępnych jest oczywiście również wiele innych projektów, które oferują zarówno marki niszowe, jak i sieciówki. Wybierając model do swojego domu warto zwrócić uwagę na to, by był on wytwarzany ręcznie, w sposób odpowiedzialny, by jego rama wykonana była z drewna. Na rynku dostępnych jest bowiem wiele tanich papierowych lamp, które być może formą nawiązują do japońskiej tradycji, ale ich jakość - papier, malowana metalowa rama - pozostawiają wiele do życzenia. Podobnie jak ich trwałość.

Tkanina

Równie piękną alternatywą dla lamp papierowych są te wykonane z tkaniny - bawełny czy jedwabiu. Mają one w sobie niezwykłą miękkość i elegancję, a mnie przypominają dzieciństwo (w latach 80-tych w Polscy tekstylne abażury były dość modne). Są też bardzo trwałe. Moimi faworytami są modele Arche od brytyjskiej marki Gong, Stand By od Aqua Creations czy przepiękne Knit-Wit od Iskos-Berlin dla Made by Hand.

Szkło (i plastik niestety też)

Osobiście jestem jednak największą entuzjastką lamp wykonanych z cienkiego szkła, które są - co oczywiste - trwalsze niż papier, łatwe w czyszczeniu a jednocześnie równie pięknie co papier czy tkanina rozpraszają światło jak np. prążkowane lampiony Milford marki Nordlux, które wybrałam do swojej łazienki, czy lampy Chōchin marki Foscarini. Piękną propozycją, niestety wykonaną z plastiku, jest też seria lamp Nelson duńskiej marki Hay.

Wybór lamp jest oszałamiający, ale jak już zdecydujecie się na któryś model efekt wow będzie murowany. Szczególnie jeśli postawicie na duże rozmiary lub zestawienie ze sobą kilku lamp o różnych wielkościach i kształtach. Ponad wszystko jednak zachęcam do szukania egzemplarzy lamp z lat 50-tych, wśród których nie brakuje prawdziwych perełek.

Wisząca lampa Botan no Hana marki Time & Style z Amsterdamu.