Żywa kaligrafia

Warstwy we wnętrzach

Każdy kto mnie zna wie, że projektuję wnętrza posługując się warstwami. Jak malarz nakładam na białe płótno ścian i gładź podłóg większe plamy farby, wzbogacam je drobnymi akcentami koloru lub wzoru, by na koniec całość pociąć kaligraficznymi pociągnięciami czerni w postaci lamp czy innych dodatków.

Piszę o tym, bo wnętrze, które chciałam zaprezentować dzisiaj wygląda jak jedna wielka kaligrafia. I trudno uwierzyć, że jest to biuro, a nie przestrzeń mieszkalna, bo z łatwością mogłoby nią być. Office Brabant autorstwa Studia Piet Boon to luksusowa przestrzeń stworzona na wzór otaczających inwestycję prostych gospodarstw wiejskich. Pełna naturalnych surowców i dziennego światła. Zaprojektowana i wyposażona z dbałością o najdrobniejsze detale. W projekcie celowo zastosowano nienasyconą paletę kolorystyczną, stawiając na surowce prosto z natury oraz mnogość ciemnych graficznych akcentów.

Gdy zacierają się granice tego co własne i obce

Przeczytałam chyba wszystko co było dostępne na temat tej inwestycji i nie znalazłam absolutnie żadnej wzmianki o inspiracji estetyką japońską. Nie jest jednak żadną tajemnicą zamiłowanie właściciela marki, architekta Pieta Boona, do rzemiosła i naturalnych materiałów, które są dziś znakiem rozpoznawczym jego biura projektowego. Są to jednocześnie jedne ze znaków rozpoznawczych japońskiego podejścia projektowego, którym Europejczycy – w szczególności Duńczycy - zachłysnęli się w latach 50-tych ubiegłego wieku. Wiele pomysłów, które uznawano wtedy za przejaw geniuszu japońskich architektów, jak choćby zacieranie granicy między wnętrzem i naturą za pomocą dużych tafli okien, stosowanie drewna do budowy konstrukcji domu a nie jedynie jego dekoracji, czy skromne ogranie drzwi wejściowych, zaczęto wdrażać tak skutecznie, że szybko przestano je traktować jak coś co przyszło z zewnątrz, lecz jako rodzime.

Moim zdaniem tak jest również w przypadku Office Brabant. Projektanci ze Studia Piet Boon zastosowali wszystkie rozwiązania, o których wspomniałam wyżej. Co więcej, jeśli przyjrzymy się bliżej, dostrzeżemy mnóstwo bardziej konkretnych odwołań do Kraju Kwitnącej Wiśni. Bryła budynku z dużym okrągłym otworem w okładzinie z drewnianych lameli wygląda jak żywcem wyjęta z pawilonu herbacianego. Wszechobecny minimalizm, prostota form, stoliki i ławy o skróconych nogach, wykorzystanie naturalnych materiałów takich jak drewno, kamień i skóra, a także dużych graficznych akcentów, przywołują ducha japońskiej estetyki. W projekcie urzeka mnie mnogość graficznych akcentów, w szczególności czarna lampa, która przypomina wielki rozczapierzony chasen (pędzel do matchy).

Wrzucam więc ten artykuł do szuflady z wnętrzami inspirowanymi Japonią i zachęcam do odbycia podróży w głąb Office Brabant.

Office Brabant autorstwa Studia Piet Boon. Widok na charakterystyczny szczebelkowy siding zlicowanego z domem tarasu z okrągłym otworem przypominającym tradycyjne japońskie maru-mado. Via Archello.